Jak się od siebie odwalić i odnaleźć w ciele przyjaciela?

Jak się od siebie odwalić i odnaleźć w ciele przyjaciela?

Wiemy już, że dobra relacja z ciałem, samoakceptacja robią cuda dla naszego życia erotycznego. I innych wymiarów życia - również. Powtarzam do znudzenia, że czas się od siebie odwalić. A wy, zupełnie słusznie pytacie: “Ale jak”? Sposobów jest mnóstwo.

Powiem ci, co działa u mnie i zachęcę do rozpoczęcia własnych poszukiwań.


Najważniejszą decyzję masz już za sobą. Zdecydowałaś, że czas się od siebie odwalić. Przybijam ci piątkę i mocno ściskam! W świecie, który stawia perfekcyjne, wyrzeźbione ciało na piedestale, postanowienie, że to, które masz teraz jest wystarczająco dobre, to akt ogromnej (i opłacalnej!) odwagi.


Tylko co teraz? Mocno wierzę, że wszelkie zmiany związane z akceptacją i postrzeganiem ciała zaczynają się od… głowy, w której pojawiają się ważne pytania. Nieistotne, od jakiego pytania, czy jakiej strategii zaczniesz - grunt, to zacząć zmieniać przekonania, a w efekcie - działania.

 

Naturalne suplementy diety

Odkryj swój Rai! W 100% naturalne, wegańskie suplementy diety. Bezpieczeństwo potwierdzone badaniami.

Psst, pierwszy raz w Raiu? Tylko do 4.08 z kodem "WITAJWRAIU" otrzymasz -20% na swoje pierwsze lub drugie zamówienie! 

 


TYM AKCJOM JUŻ PODZIĘKUJEMY

No to jedziemy. Zastanów się, jaka jest jedna rzecz, która zawsze sprawia, że gorzej czujesz się w swoim ciele? Może noszenie za ciasnych spodni? Albo oglądanie w sieci mocno wyretuszowanych zdjęć koleżanki z ogólniaka? Albo czytanie artykułów na Pudelku, w których ostro krytykowane są ciała innych kobiet? Gdy już znajdziesz tę jedną rzecz, pora przejść do działania. A w zasadzie - do braku tegoż działania. Tego procesu nie da się rozpisać na mniejsze kroczki, musisz po prostu go zakończyć. Znaleźć wygodne, dopasowane do ciała, które masz teraz spodnie. Zablokować konto “koleżanki” i nie zaglądać na nie z innego, anonimowego profilu. Zacząć dzień od dziennika wdzięczności, a nie serwisów plotkarskich.



A CO W ZAMIAN?

Wywalenie z codzienności czynności i zachowań, które szkodzą twojej relacji z ciałem robi miejsce na to, co dobre. Na to, co łagodne. Na to, co umocni twoją ciałoakceptację.

Czyli co?

A to już zależy od ciebie. Najlepiej czujesz się, gdy zjadasz śniadanie po przebudzeniu, a nie godzinę po przyjściu do biura? A może wtedy, gdy masz pół godziny na tańczenie w samotności? A może wtedy, gdy nosisz wyłącznie ubrania z naturalnych materiałów? 

Robienie dla siebie dobrych rzeczy może być na początku trudne. W końcu otacza cię kultura, która na każdym kroku przypomina, że ciało trzeba trzymać w ryzach, dyscyplinować i kontrolować, a nie - być dla niego dobrym i łagodnym. Gdzieś na przestrzeni lat kultura diety stworzyła i ugruntowała przekonanie, że łagodność to to samo co lenistwo. I tu musisz mi uwierzyć na słowo. Łagodność wymaga czasem mnóstwa pracy, a czasem, przychodzi bardzo łatwo. Bycie dobrą dla siebie nigdy nie jest oznaką słabości czy lenistwa!


CZAS NA MARIE KONDO

Słynna japońska ekspertka od organizacji przestrzeni (i życia) twierdzi, że porządki należy robić raz, a dobrze. W tej kwestii mam nieco odmienne zdanie. Ale w przypadku pozostałych zasad, zgadzam się z Konmari w stu procentach!

I dlatego zawsze polecam, aby na początku naszej ciałoakceptacyjnej podróży, zafundować sobie sprzątanie: mediów społecznościowych, telewizji, serwisów streamingowych, półki z książkami i gazetownika. Za każdym razem zdając sobie jedno pytanie: “Czy to przynosi mi radość”? Spróbuj sama!

Wejdź na swoje instagramowe konto, a następnie kliknij listę obserwowanych profili. Jednej za drugim zastanów się i odpowiedz sobie na jedno pytanie: “Czy ten profil przynosi mi radość”? Czy czuję się dobrze oglądając osobę, która zawodowo uprawia sport od 19 roku życia i która twierdzi, że ciało to plastelina – każdy może ulepić je tak, jak chce? Czy dobrze czuję się oglądając skecze komika, którego arsenał żartów dotyczy kobiet, imigrantów i osób grubych? Czy oglądanie zdjęć i filmów mamy dwojga dzieci, która prosto z Hawajów leci na Fiji, a jej dom jest zawsze czysty i beżowy sprawia, że dobrze czuję się w swoim domu, ze swoją rodziną? 

Postaraj się regularnie dokonywać przeglądu treści, jakie konsumujesz, tak jak robisz przegląd szafy czy szuflady na papiery. I bez żalu klikaj: “unfollow” wszędzie tam, gdzie tego potrzebujesz.



I GARŚĆ ASERTYWNOŚCI

Ostatnia strategia to w zasadzie przeniesienie zasad Konmari na relacje międzyludzkie. Z tą różnicą, że nie musisz kończyć znajomości tak, jak kończysz “współpracę” z przedmiotami. Możesz natomiast postanowić, że nie dasz się wciągnąć w narzekanie na swoje ciało czy plotkowanie o ciałach innych. Możesz to zrobić dyskretnie, zwyczajnie milcząc, albo zaznaczyć od razu, że od dziś nie gadasz o tym, kto jak wygląda, kto czego nie je, kto z kim ćwiczy i kto przytył.

Jestem przekonana, że masz milion innych rzeczy do zrobienia i jeszcze więcej tematów do rozmów, które faktycznie cię wspierają, a nie - dają fałszywe poczucie wspólnoty, które błyskawicznie zmienia się w niezadowolenie z ciała i powrót do obsesyjnych myśli o diecie, kontroli.


Jestem ciekawa, która z tych strategii najbardziej do ciebie przemawia. A może masz swój patent, którym chcesz się podzielić? Daj znać w komentarzu!

 

Autorka:
Aleksandra Kisiel znana w sieci jako @kisielle. Przez 12 lat pracowała w mediach, ale swój głos odnalazła i ochoczo z niego korzysta w mediach społecznościowych. Uczy kobiety jak odwalić się od siebie, bez pouczania. Obala mity stworzone przez kulturę diety i na każdym kroku podkreśla, że każde ciało jest dobre, każde ciało jest wystarczające i każde ciało zasługuje na szacunek, troskę i przyjemność.



Komentarze (0)

Zostaw komentarz